Czwartek, 24 września · Powiat olsztyński

Czwartek, 24 wrześniaPowiat olsztyński

Olsztyn buduje cmentarz dla zwierząt przy Dywitach

Olsztyn wyrównuje już hektarowy teren przy cmentarzu Dywity, gdzie powstanie pierwsze w regionie legalne grzebowisko dla zwierząt. Równolegle Gliwice projektują parkową nekropolię dla pupili, celowo unikając słowa, które dzieli mieszkańców. Oba miasta pokazują, że o powodzeniu takiej inwestycji decydują nie tylko pieniądze, ale i nazwa, lokalizacja oraz mądre wpisanie jej w miejskie struktury.

Zielony teren przyszłego grzebowiska dla zwierząt przy cmentarzu komunalnym, w tle alejki i drzewa
Ilustracja AI
Olsztyn urządza hektarowe grzebowisko przy ul. Wadąskiej obok Cmentarza Komunalnego Dywity z miejscami indywidualnymi i mogiłą zbiorową. / Ilustracja / Muse Image

Dla wielu osób pies czy kot to nie „zwierzę domowe” z rubryki w formularzu, tylko członek rodziny. Kiedy odchodzi, zostaje pytanie, gdzie go pożegnać godnie i zgodnie z prawem. Olsztyn właśnie odpowiada na nie czynami: na działce obok nekropolii w Dywitach ciężki sprzęt równął pofałdowany teren pod pierwsze w województwie legalne miejsce pochówku pupili. Historia ciągnie się od lat, ale dopiero teraz nabrała tempa — i przy okazji odsłoniła, jak łatwo taka inwestycja może utknąć na słowie, przepisie albo regulaminie.

Grzebowisko przy Dywitach nabiera kształtów

Zielony teren przyszłego grzebowiska dla zwierząt przy cmentarzu komunalnym, w tle alejki i drzewa Olsztyn buduje cmentarz dla zwierząt przy Dywitach / Ilustracja / Muse Image

Czytaj teżŁynostrada w Olsztynie tonie i pęka. Most w Ząbiu pilnie do wymiany

Miasto wydzieliło pod inwestycję hektar przy ul. Wadąskiej, bezpośrednio przy Cmentarzu Komunalnym Dywity. Lokalizacja nie jest przypadkowa: teren ma wymaganą strefę ochronną, z trzech stron otaczają go drzewa, a obok powstaje wielofunkcyjny dom przedpogrzebowy z krematorium. W 2025 roku zaczęło się makrowyrównywanie gruntu, który w niektórych miejscach miał nawet kilkumetrowe przewyższenia. Zakończenie całości zapowiadano na trzeci kwartał 2026 roku.

Projekt zakłada podział na kwatery z większymi i mniejszymi grobami, alejki bez oświetlenia, ogrodzenie i krótki dojazd. Mają tu powstać zarówno miejsca indywidualne, jak i wspólna mogiła. Docelowo nekropolia pomieści ponad tysiąc pochówków, a miejsca będą udostępniane na kilka lat, podobnie jak w innych polskich miastach. W centralnej części planowano postumenty psa i kota, a po jednej stronie — stu metrowy mur pamięci na tabliczki ze zdjęciami.

Kluczowa decyzja zapadła w marcu 2026 roku, gdy Rada Miasta Olsztyna zmieniła statut Zakładu Cmentarzy Komunalnych. W wykazie mienia jednostki oficjalnie pojawił się cmentarz dla zwierząt przy ul. Wadąskiej. To ważny sygnał: zamiast tworzyć nową strukturę, miasto powierza obiekt doświadczonemu zarządcy nekropolii. Jego dyrektor tłumaczy też spór o nazewnictwo wprost: „W obiegu funkcjonują dwie nazwy takich miejsc: grzebowisko dla zwierząt i cmentarz. Wychodzę z założenia, że to pierwsze to określenie techniczne, bezpodmiotowe. Biorąc pod uwagę, że opiekunów zwierząt łączy z nimi wieź emocjonalna, nie oddaje ono właściwego charakteru takiego miejsca”.

Impuls do działania dał radny Marek Fabianowicz, który pod koniec 2024 roku upomniał się w ratuszu o godne miejsce pochówku. Przewodniczący rady Łukasz Łukaszewski mówił później, że strata pupila boli jak utrata bliskiej osoby i dlatego powstanie cmentarza to absolutna konieczność. O emocjach świadczy też historia dzikiego cmentarzyka pod masztem na Pieczewie, gdzie opiekunowie samodzielnie układali płyty z imionami zwierząt. Groby trzeba było usunąć, bo pochówek poza wyznaczonym grzebowiskiem jest w Polsce nielegalny.

Mur pamięci poza budżetem obywatelskim

Osobnym wątkiem jest mur pamięci, na którym opiekunowie mieliby wieszać tabliczki z imieniem lub fotografią pupila. Pomysł próbowano powiązać ze zwycięskim projektem Olsztyńskiego Budżetu Obywatelskiego „Zwierzęta są OBOk nas!”, wartym 1,1 mln zł. Szybko okazało się jednak, że to dwie różne inwestycje: samo grzebowisko jest zadaniem miejskim, a projekt obywatelski nigdy nie zawierał ani cmentarza, ani muru.

Pieniądze z OBO poszły na kastrację, czipowanie i leczenie psów oraz kotów za 443,3 tys. zł, poprawę warunków w schronisku przy ul. Turystycznej za 140 tys. zł, leczenie dzikich zwierząt, azyle dla kotów, ochronę jeży, zakątki dla ptaków, dwa psie wybiegi oraz edukację. Skoro w regulaminie i w wykazie zadań nie ma cmentarza, trudno formalnie „doczepić” do niego mur stojący na cmentarzu. Efekt jest taki, że mur czeka na własne finansowanie i rozstrzygnięcia formalne, choć w projekcie technologicznym miejsce pod niego jest już wyznaczone.

Gliwice stawiają na słowo, które nie dzieli

Bardzo podobną lekcję odrobiły Gliwice. Mieszkańcy od dawna zgłaszali potrzebę takiego miejsca, ale sama dyskusja o lokalizacji i nazwie mogła zablokować sprawę na lata. Z inicjatywy wiceprzewodniczącego rady Kajetana Gorniga inwestycję wpisano do budżetu miasta na 2025 rok jako jedną z wielu pozycji, bez osobnego głosowania, które zachęcałoby do sporu. Na pierwszy etap zarezerwowano 120 tys. zł.

Równie świadomy był wybór słownictwa. W dokumentach zamiast „cmentarz dla zwierząt” konsekwentnie pojawia się „grzebowisko”. Chodziło o uniknięcie argumentu, że słowo cmentarz jest zarezerwowane dla ludzi, oraz zarzutu, że to fanaberia. Sprawę poprowadził Miejski Zarząd Usług Komunalnych w Gliwicach, czyli istniejąca jednostka odpowiedzialna także za cmentarze i schronisko, co uprościło procedury.

Skala gliwickiego zamierzenia jest dziś większa niż pierwotne zapowiedzi. Przy ul. Okulickiego, na zapleczu Cmentarza Centralnego, na ponad 7,5 tys. m kw. zaprojektowano 4886 miejsc: 4576 grobów ziemnych rozproszonych w zieleni oraz 310 nisz w kolumbariach wzdłuż głównych ścieżek. Utwardzone nawierzchnie zajmą tylko około 14 proc. terenu i będą przepuszczalne, między grobami zaplanowano łąkę kwietną, brzozy, dęby i klony, a oświetlenie ma być dyskretne. Po odwiertach wód gruntowych i inwentaryzacji drzew miasto przygotowuje przetarg. Część prac może ruszyć jeszcze w 2026 roku, a finał przewidywany jest na 2027 rok.

Dlaczego miasta nie mogą tego odpuścić

Według danych Głównego Inspektoratu Weterynarii na początku 2026 roku w całym kraju działało zaledwie kilkanaście legalnych grzebowisk dla zwierząt. Zakopywanie pupila na własnej działce, na osiedlowym trawniku czy w lesie jest niezgodne z przepisami sanitarnymi, a jedyną dostępną alternatywą pozostaje często odpłatna utylizacja. Dla wielu opiekunów to rozwiązanie trudne emocjonalnie i dlatego dzikie pochówki wracają jak bumerang.

Doświadczenia Olsztyna i Gliwic układają się w praktyczny wzorzec dla innych samorządów. Po pierwsze, pieniądze warto zabezpieczyć w zwykłym budżecie, a nie liczyć wyłącznie na budżet obywatelski. Po drugie, neutralne słowo w dokumentach potrafi zdjąć z dyskusji połowę emocji. Po trzecie, najlepiej sprawdza się lokalizacja z dala od zabudowy, z naturalną osłoną zieleni i strefą ochronną, oraz operator, który cmentarzami zajmuje się na co dzień. Do tego dochodzą rzeczy prozaiczne, o których łatwo zapomnieć: ogrodzenie, alejki, parking i wymogi sanitarne.

Jeśli harmonogramy się utrzymają, mieszkańcy Olsztyna zyskają legalne miejsce pożegnania w najbliższych miesiącach, a gliwiczanie — parkową przestrzeń pamięci rok później. Mur z tabliczkami w Olsztynie wciąż czeka na swoją ścieżkę finansowania, ale sam kierunek jest już przesądzony: zamiast prowizorycznych grobów pod masztem czy w przydomowym ogródku — uporządkowana nekropolia z zasadami, opiekunem i adresem.

Źródła

Podsumowanie

Olsztyn buduje ze środków miejskich grzebowisko dla zwierząt na hektarowej działce przy ul. Wadąskiej obok cmentarza Dywity, z pochówkami indywidualnymi i zbiorowymi dla ponad tysiąca pupili. Obiektem zarządzać będzie Zakład Cmentarzy Komunalnych, a zakończenie prac zapowiadano na trzeci kwartał 2026 roku. Osobny pomysł muru pamięci z tabliczkami nie mógł zostać sfinansowany z Olsztyńskiego Budżetu Obywatelskiego, bo zwycięski projekt „Zwierzęta są OBOk nas!” obejmuje kastracje, schronisko i wybiegi, a nie cmentarz. Podobną drogą idą Gliwice, gdzie parkowe grzebowisko przy Cmentarzu Centralnym ma pomieścić 4886 zwierząt, a w dokumentach świadomie używa się słowa grzebowisko zamiast cmentarz. Oba przykłady pokazują sprawdzony przepis samorządów: istniejąca jednostka komunalna, lokalizacja z dala od zabudowy i spokojne procedowanie bez zbędnych sporów o słowa.

Tekst opracowany z pomocą sztucznej inteligencji. Za publikację odpowiada Redakcja Co w Olsztynie.

Więcej z działu Samorząd

Cały dział

Olsztyn odkupi dworzec PKS za 13,5 mln zł. Zadecydują radni

85 stypendiów po 3 tys. zł dla młodzieży z powiatu olsztyńskiego

Hala Urania w Olsztynie tnie rachunki za energię o 30 proc.

Olsztyńskie spółki rozdały prawie milion złotych w 2025 roku

Najnowsze

Wszystkie

Michelin stawia na Olsztyn. Nowa linia dla elektryków za 1 mld zł

Gospodarka

Olsztyn podpisał manifest Dzieciństwo bez Przemocy 2026

Bezpieczeństwo

ME siatkarzy: sensacyjna porażka Włoch z Finlandią 2:3 w Turynie

Sport

Liga Narodów rusza. Polska Jana Urbana zaczyna w piątek

Sport

Pilot z Bartoszyc wygrał Rally Martin. Liderzy w sekundzie

Sport

Natalia Kuczewska z brązem mistrzostw Europy w Sofii

Sport

Poranna akcja Trzeźwość: ponad 500 kontroli w Olecku

Bezpieczeństwo

Derby Olsztyna: Naki podejmie lidera Stomil w sobotę 26 września

Sport

Olsztyn z lotu ptaka