Komornik w bazie ratowników w Okartowie. Eksmisja odroczona
Punktualnie o godzinie 10 w środę 17 września do bazy Mazurskiej Służby Ratowniczej w Okartowie wszedł komornik w asyście kilkunastu policjantów. Rozpoczęło się przejmowanie działki na rzecz gminy Pisz. Po kilku godzinach czynności zawieszono na dwa tygodnie, a ratownicy mogli zabrać sprzęt. Stawką jest przyszłość stacji działającej tu od 48 lat.

To nie miał być dzień jak każdy inny w strażnicy nad wodą. Z bazy w Okartowie od prawie pół wieku łodzie wypływały do wywróconych jachtów i tonących żeglarzy. W środę 17 września 2026 roku o godzinie 10 pod bramą stanęli zamiast nich komornik, kilkunastu policjantów, urzędnicy, pracownicy firmy przeprowadzkowej i ślusarze z ciężkim sprzętem. Na wniosek gminy Pisz rozpoczęła się zapowiadana od tygodni egzekucja — wydanie gminnej działki, na której stoi cała infrastruktura stacji nad Jeziorem Śniardwy.
Brama została w końcu otwarta bez siłowania. Ratownicy nie stawiali oporu, choć nie kryli emocji. Rozpoczęło się wynoszenie wyposażenia z budynków. Według relacji z miejsca prace miały potrwać do późnego popołudnia. Komornik uprzedził, że utrudnianie czynności może skończyć się środkami przewidzianymi w przepisach. Po kilku godzinach nastąpił jednak zwrot, na który nikt rano nie liczył — czynności przerwano i odroczono o dwa tygodnie.
Czytaj teżŁynostrada w Olsztynie tonie i pęka. Most w Ząbiu pilnie do wymianyDwa tygodnie oddechu zamiast eksmisji
Komornik w bazie ratowników w Okartowie. Eksmisja odroczona / Ilustracja / Muse Image
O zawieszenie egzekucji zabiegał komandor Mazurskiej Służby Ratowniczej Krzysztof Kornaś. Jak relacjonował podczas czynności, stowarzyszenie nie kwestionowało samego orzeczenia, ale prosiło o czas na zabezpieczenie majątku i wywiezienie sprzętu ratowniczego bez przerywania gotowości na wodzie:
Cały czas próbowaliśmy się dogadać. Prosiliśmy tylko o dwa tygodnie, żeby zabezpieczyć majątek i przenieść sprzęt, nie przerywając działalności ratowniczej — mówił podczas czynności komorniczych Kornaś.
Ratownicy mogli zabrać z bazy najcenniejszy sprzęt, żeby nie uległ zniszczeniu podczas dalszego opróżniania obiektu. Zgodę na takie rozwiązanie wyraził burmistrz Dariusz Kiński. Po decyzji o zawieszeniu policjanci opuścili teren, a na miejscu została niepewność, co wydarzy się po upływie dwóch tygodni.
Działka, wyrok i pięć lat bez umowy
Spór ciągnie się od 2021 roku i dotyczy niecałych 44 arów — jednej z kilku działek, na których MSR działa na Wielkich Jeziorach Mazurskich, ale jedynej z pełnym zapleczem bazy w Okartowie. Gmina wskazuje, że ratownicy korzystają z gruntu bez obowiązującej umowy, bo dzierżawa nie została przedłużona. W 2024 roku Sąd Rejonowy w Piszu wydał prawomocny wyrok nakazujący opuszczenie nieruchomości, a samorząd wyznaczył termin dobrowolnego zwrotu do 14 września 2026 roku.
Stanowisko gminy jest niezmienne. Przeprowadzamy wydanie nieruchomości zgodnie z wyrokiem i postanowieniem Sądu Rejonowego w Piszu. Spotkań było wiele, ale nie udało się osiągnąć porozumienia — powiedział pełnomocnik burmistrza, radca prawny Rafał Orłowski.
Ratownicy odpowiadają, że działkę w 1995 roku Skarb Państwa przekazał gminie właśnie na cele stacji ratownictwa wodnego, gdy stacja działała tu już od ponad 17 lat. Podkreślają, że nie chcą przejmować gruntu na własność, tylko go dzierżawić. W tle jest też kwestia dojazdu — gmina nie ma prawnego dojazdu do działki i w lutym wystąpiła o służebność drogi koniecznej. Teren leży na styku gmin, a sąsiednie grunty należą do gminy Orzysz, z którą MSR ma umowę dzierżawy, oraz do osoby prywatnej.
Stacja, z której widać całe Śniardwy
Dla wodniaków spór nie jest abstrakcją administracyjną. To z Okartowa załogi MSR wypływają na Śniardwy i Seksty, największe i najbardziej zdradliwe akweny Mazur. Organizacja działa od 1978 roku, skupia około 140 ratowników i podaje, że tylko w 2025 roku przeprowadziła 139 akcji.
Najmocniej wybrzmiał przykład z 6 sierpnia tego roku, kiedy podczas gwałtownej burzy na Sekstach wywróciły się cztery jachty obozu żeglarskiego. Na wodzie znalazło się 35 osób, w większości dzieci. Ratownicy z Okartowa dotarli jako pierwsi, 11 osób wyciągnęli bezpośrednio z wody, a rozbitków zaopiekowali w bazie. Ratownicy ostrzegają, że likwidacja tego punktu wydłuży czas dopłynięcia do poszkodowanych nawet o kilkadziesiąt minut.
Burmistrz Kiński zapewnia, że gminie zależy na uporządkowaniu stanu prawnego, a nad Śniardwami służby ratunkowe mają pozostać. Ratownicy wskazują z kolei, że w systemie działają na Mazurach dziś dwa podmioty — MSR z Okartowa oraz Mazurskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe z bazą w Giżycku i stacjami w Piszu-Łupkach, Mikołajkach i Harszu-Skłodowie — więc ubytek bazy nad Śniardwami byłby realną luką.
Co dalej z bazą nad Śniardwami
Sprawa nie kończy się na środowej egzekucji. MSR zapowiada zaskarżenie postanowienia o zabezpieczeniu i dalszą walkę w sądzie o możliwość pozostania w Piszu. Podczas nadzwyczajnej sesji Rady Miejskiej w Piszu wicestarosta Andrzej Nowicki zaproponował, by działkę przejął powiat piski z gwarancją pozostawienia tam ratowników. Ratownicy mówią też o obawie, że atrakcyjny grunt nad wodą może w przyszłości zmienić przeznaczenie.
Na razie obie strony dostały dwa tygodnie. Ratownicy wywożą sprzęt i planują dalsze rozmowy, gmina czeka na wydanie nieruchomości i wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego w sprawie posadowionych tam obiektów. Od tego, czy w tym czasie powstanie nowa umowa dzierżawy albo inny tytuł do gruntu, zależy, czy łodzie z Okartowa nadal będą wypływać na pomoc pierwsze.
Źródła
Tekst opracowany z pomocą sztucznej inteligencji. Za publikację odpowiada Redakcja Co w Olsztynie.
Powiązane materiały
Komornik w bazie w Okartowie. Eksmisję ratowników zawieszono
Punktualnie o godz. 10 w czwartek 17 września do bazy Mazurskiej Służby Ratowniczej w Okartowie wszedł komornik w asyście kilkunastu policjantów. Po kilku godzinach czynności zawieszono na dwa tygodnie, a ratownicy za zgodą burmistrza Pisza zabrali sprzęt, by nie został zniszczony. To kolejny rozdział wieloletniego sporu o działkę nad Śniardwami.
Olsztyn daje 3 mln zł na remonty mieszkań komunalnych
Olsztyn przeznaczył w tym roku 3 mln zł na remonty lokali komunalnych. Pieniądze mają pozwolić przygotować do ponownego zasiedlenia 54 mieszkania. Równolegle miasto ograniczyło sprzedaż lokali najemcom i obniżyło bonifikaty, żeby zatrzymać mieszkania w gminnym zasobie.
Siedem drzew do wycinki w Olsztynie. Gietkowska i Poprzeczna
Siedem drzew z dwóch olsztyńskich adresów ma zostać wyciętych tej jesieni. Chodzi o wierzbę rosnącą przy ul. Gietkowskiej 9e oraz sześć topól kanadyjskich przy ul. Poprzecznej 16B. Zamawiający wyznaczył konkretne okazy, określił sposób pomiaru pni i narzucił wykonawcy zasady ochrony zwierząt oraz termin prac do 16 listopada 2026 roku.