Olsztyn: blokada na kole za parkowanie na powierzchni P-21
Patrolujący okolice olsztyńskiej starówki strażnicy miejscy zauważyli 9 września opla pozostawionego na powierzchni wyłączonej z ruchu przy ulicy Piastowskiej. Kierowcy nie było na miejscu, więc funkcjonariusze zabezpieczyli koło blokadą. Sprawa to przypomnienie, że skośne białe pasy oznaczone jako P-21 nigdy nie są dodatkowym miejscem parkingowym.
Wolne pole z białymi skośnymi liniami obok parkingu kusiło już niejednego kierowcę w Olsztynie. Właściciel opla, który 9 września zostawił auto przy ulicy Piastowskiej, przekonał się, że taka pozorna luka to w rzeczywistości pole wyłączone z ruchu. Patrol, który pojawił się tam około godz. 13.00, nie miał wątpliwości i zabezpieczył pojazd.
Funkcjonariusze Straży Miejskiej w Olsztynie patrolowali rejon starówki i jej okolice, gdy zwrócili uwagę na samochód marki Opel. Stał w całości na powierzchni oznaczonej poziomym znakiem P-21, czyli charakterystycznymi ukośnymi pasami ograniczonymi szeroką linią krawędziową. Kierowcy nie było w pobliżu, a auto w tamtej chwili nie tarasowało przejazdu.
Czytaj teżBakterie coli w wodzie pod Oleckiem. Sanepid zakazał kranówkiDlaczego skośne pasy to nie parking
W takiej sytuacji strażnicy sięgają po rozwiązanie przewidziane dla aut pozostawionych w miejscu zabronionym, ale niestwarzających zagrożenia ani poważnego utrudnienia. Zamiast wzywać lawetę, zakładają na koło urządzenie blokujące. Kierowca po powrocie musi poczekać na patrol, który zdejmie blokadę, a sprawę kończy co do zasady mandat lub pouczenie.
Strażnicy przypominają, że oznakowanie P-21 wyznacza powierzchnię wyłączoną z ruchu i nie jest oznaczeniem miejsca postojowego. Nie ma znaczenia, że znajduje się tuż obok legalnych stanowisk ani że jest wystarczająco szerokie, by zmieścić samochód. Miejsca do legalnego postoju wyznaczają inne znaki poziome, przede wszystkim P-18 i P-19, często w połączeniu ze znakami pionowymi.
Co mówi przepis i ile kosztuje błąd
Definicja jest jednoznaczna i wynika z rozporządzenia w sprawie znaków i sygnałów drogowych. Znak P-21 oznacza powierzchnię drogi, na którą wjazd i zatrzymanie są zabronione. Zakaz obejmuje więc nie tylko dłuższy postój, ale już samo najechanie na linie czy przejechanie przez takie pole.
Jak przekazała Straż Miejska w Gliwicach w materiałach dla mieszkańców, powierzchnia wyłączona służy między innymi korygowaniu toru jazdy, oddalaniu ruchu od przeszkód oraz poprawie widoczności, na przykład przed przejściami dla pieszych. Dlatego ma pozostać pusta, nawet gdy wydaje się nieużywana.
Za zignorowanie znaku P-21 taryfikator przewiduje 100 zł grzywny oraz 1 punkt karny. To wykroczenie z art. 92 Kodeksu wykroczeń, czyli niestosowanie się do znaku drogowego. Kara dotyczy zarówno zaparkowania na takim polu, jak i samego najechania na nie podczas jazdy.
Starówka i centrum pod szczególnym nadzorem
Interwencja przy Piastowskiej nie jest odosobniona. Rejon Starego Miasta w Olsztynie od lat należy do miejsc, gdzie strażnicy interweniują najczęściej. Ciasne uliczki, duży ruch turystyczny i ograniczona liczba legalnych miejsc sprawiają, że kierowcy zostawiają auta na chodnikach, zakazach i powierzchniach wyłączonych.
Skalę pokazują dane przytaczane przez Radio Olsztyn: w 2025 roku olsztyńscy strażnicy założyli łącznie 3 542 blokady na koła, a od stycznia do końca maja bieżącego roku już 1 605, w tym 245 tylko w maju. Zastępca komendanta Paweł Popin przyznawał, że mimo regularnych kontroli problem nie maleje, bo w centrum liczba miejsc postojowych nie nadąża za potrzebami kierowców.
Warto pamiętać o różnicy między blokadą a odholowaniem. Blokada jest stosowana, gdy auto stoi nielegalnie, lecz nie blokuje ruchu i nie zagraża bezpieczeństwu. Gdy pojazd utrudnia przejazd pieszym, rowerzystom lub innym kierowcom, parkuje na skrzyżowaniu albo w miejscu z tabliczką o odholowaniu, trzeba liczyć się z lawetą, wyższymi mandatami i dodatkowymi opłatami za holowanie oraz postój. Straż w Olsztynie nie pobiera natomiast osobnej opłaty za samo zdjęcie blokady.
Jak nie skończyć z blokadą na kole
Najprostsza zasada brzmi: skośne pasy omijaj tak, jakby stała tam wysepka. Nawet jeśli obok brakuje wolnych miejsc, powierzchnia P-21 nie jest rezerwą ani przedłużeniem parkingu. Przed zostawieniem auta sprawdź, czy stanowisko jest wyznaczone znakami P-18 lub P-19 albo znakiem pionowym, a w rejonie starówki korzystaj z legalnych parkingów przy okolicznych ulicach i placach.
Gdy wracasz do auta i widzisz blokadę, nie próbuj jechać dalej ani jej zdejmować. Skontaktuj się ze strażą miejską pod numerem wskazanym na pozostawionym zawiadomieniu i poczekaj na patrol. Przygotuj dokumenty pojazdu, bo funkcjonariusz ustali kierującego i zdecyduje o dalszych konsekwencjach wykroczenia.
Źródła
Tekst opracowany z pomocą sztucznej inteligencji. Za publikację odpowiada Redakcja Co w Olsztynie.
Powiązane materiały
Olsztyn: zostawił dacię pod znakiem B-36. Auto odholowano
Kierowca dacii zostawił auto w Olsztynie w miejscu, gdzie obowiązywał zakaz zatrzymywania się z tabliczką o odholowaniu. Zgłoszenie trafiło w środę do dyżurnego Straży Miejskiej w Olsztynie, a patrol na miejscu potwierdził wykroczenie. Ponieważ kierowcy nie było przy pojeździe, strażnicy wydali dyspozycję odholowania, a samochód trafił na parking depozytowy.
Olsztyn: kierowcy zatarasowali chodnik na ul. Białej
Kilka samochodów zaparkowanych częściowo na chodniku przy ul. Białej w Olsztynie zablokowało pieszym swobodne przejście w poniedziałek 7 września. Patrol Straży Miejskiej w Olsztynie potwierdził zgłoszenie mieszkańca i zostawił za wycieraczkami zawiadomienia wraz z wezwaniami do stawienia się w komendzie. Sprawa pokazuje, że brak wymaganych 1,5 metra dla pieszych to wykroczenie, które kończy się mandatem, a nawet odholowaniem auta.
Parkowanie na trawniku w Olsztynie. Kilka zgłoszeń jednego dnia
W środę 26 sierpnia dyżurny Straży Miejskiej w Olsztynie odebrał kilka zgłoszeń o samochodach zostawionych na terenach zielonych. Auta zaparkowały na trawnikach między innymi przy ulicach Dworcowej, Dywizjonu 303 i Sarnowskiego. Strażnicy przypominają, że postój na zieleni niszczy roślinność i degraduje wspólną przestrzeń, a kierowcy łamiącym przepisy grozi mandat nawet do 1000 złotych.