Kierowca zaparkował na moście św. Jana w Olsztynie. Nagranie z monitoringu nie pozostawia wątpliwości
Operator monitoringu miejskiego zauważył czerwone Suzuki zaparkowane na moście św. Jana w Olsztynie. Pojazd stał w miejscu objętym zakazem zatrzymywania się przez kilkanaście minut, co udokumentowało nagranie. Mimo wyraźnych dowodów kierowca twierdził, że zatrzymał się tylko na chwilę, i zapowiedział, że swoje racje przedstawi przed sądem. Strażnicy miejscy skierowali sprawę do rozpatrzenia.
Nawet kilkanaście minut – tyle, według nagrania z monitoringu miejskiego, czerwone Suzuki stało na moście św. Jana w Olsztynie, czyli w miejscu, gdzie obowiązuje bezwzględny zakaz zatrzymywania się. Kierowca przekonywał strażników, że tylko się zatrzymał, ale materiał z kamer mówi co innego. Sprawą zajmie się sąd.
Interwencja strażników na Starym Mieście
Do zdarzenia doszło w piątek 24 lipca na terenie Starego Miasta. Operator monitoringu miejskiego dostrzegł pojazd stojący na moście św. Jana i powiadomił patrol Straży Miejskiej w Olsztynie. Funkcjonariusze zastali w samochodzie dwie osoby – pojazd znajdował się za znakiem B-36, który oznacza zakaz zatrzymywania się i jest jednym z najbardziej restrykcyjnych oznaczeń drogowych. Jego złamanie oznacza automatyczne naruszenie przepisów, niezależnie od tego, czy kierowca wysiadł z auta, czy pozostał w środku.
Czytaj teżBakterie coli w wodzie pod Oleckiem. Sanepid zakazał kranówkiKierowca negował wykroczenie
Mimo że monitoring nie pozostawiał wątpliwości, kierowca od początku kwestionował zasadność interwencji. Tłumaczył, że nie zaparkował, a jedynie zatrzymał się na chwilę. Strażnicy zwrócili mu uwagę, że nagranie z monitoringu – które rejestrowało auto w bezruchu przez kilkanaście minut – stanowi dowód naruszenia przepisów. Samochód stał w tym samym miejscu na tyle długo, że operator zdążył zauważyć wykroczenie, zgłosić je i doczekać się przyjazdu patrolu.
Mężczyzna nie dał się jednak przekonać. Oświadczył, że chce swoje racje przedstawić na rozprawie sądowej.
Sprawa trafi do sądu
Wobec stanowiska kierowcy strażnicy miejscy sporządzili niezbędną dokumentację, a sprawa zostanie skierowana do rozpatrzenia przez sąd. Zgodnie z przepisami kierowcy, który zignorował znak B-36, grozi mandat karny w wysokości od 100 do 300 złotych oraz punkty karne. W sytuacji gdy sprawa trafia na wokandę, sąd może orzec wyższą grzywnę – nawet do 5 tysięcy złotych.
To nie pierwszy w ostatnich dniach przypadek łamania zakazu zatrzymywania w tej okolicy. Jak wynika z komunikatu Straży Miejskiej, podobne interwencje miały miejsce również na ulicy Asnyka, gdzie kierowcy również ignorowali znak B-36. Stare Miasto w Olsztynie – ze względu na wąskie uliczki, zabytkową zabudowę i duży ruch turystyczny – jest szczególnie narażone na tego typu wykroczenia.
Co grozi za ignorowanie znaku B-36?
Znak B-36 (zakaz zatrzymywania się) oznacza, że kierowca nie może w tym miejscu ani parkować, ani się zatrzymywać – nawet na chwilę, z włączonym silnikiem i w samochodzie. Wyjątkiem są jedynie sytuacje awaryjne wynikające z warunków drogowych lub stanu technicznego pojazdu. W praktyce, jak pokazuje opisana interwencja, tłumaczenie się „chwilowym postojem” nie ma znaczenia, gdy monitoring rejestruje pojazd przez kilkanaście minut. Dla mieszkańców i turystów poruszających się po Starym Mieście oznacza to, że nawet krótkie zatrzymanie w strefie obowiązywania znaku B-36 może skończyć się mandatem lub sprawą w sądzie.
Źródła
Tekst opracowany z pomocą sztucznej inteligencji. Za publikację odpowiada Redakcja Co w Olsztynie.
Powiązane materiały
Olsztyn: kolejne auto odholowane z ul. Asnyka. Kierowcy ignorują zakaz
W minionym tygodniu strażnicy miejscy odholowali dwa pojazdy z ul. Asnyka na olsztyńskiej starówce. Tylko w środę 22 lipca mandatami ukarano dwóch kierowców, a trzecie auto trafiło na lawetę. Kilka dni później sytuacja się powtórzyła – funkcjonariusze ponownie nakazali usunięcie samochodu spod znaku B-36. Mimo regularnych patroli część kierowców wciąż ignoruje zakaz zatrzymywania się w tym newralgicznym punkcie miasta.
Kajakarz wypadł z kajaka w Olsztynie. Akcja strażników
W trakcie dwudniowych zawodów kajakowych w Olsztynie doszło do groźnej sytuacji na wodzie. Jeden z zawodników wypadł z kajaka i znalazł się w akwenie. Dyżurujący na miejscu funkcjonariusze Straży Miejskiej natychmiast ruszyli mu na pomoc, wyciągnęli mężczyznę z wody i przetransportowali go wraz ze sprzętem do pomostu. Dzięki szybkiej reakcji zdarzenie zakończyło się bezpiecznie.
Łabędź w olsztyńskiej ciepłowni. EkoPatrol ruszył na pomoc
Pracownicy Miejskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej w Olsztynie nie spodziewali się takiego gościa. W poniedziałek, 14 września, na terenie ciepłowni pojawił się łabędź. Czujność jednego z pracowników i szybka reakcja EkoPatrolu Straży Miejskiej sprawiły, że historia zakończyła się bezpiecznym powrotem ptaka do natury.